WSPOMNIENIA KOLONIJNE.
POLANICA ZDRÓJ 2011

        W dniach 3-14 lipca 2011 roku 50-osobowa grupa dzieci z gminy Kórnik uczestniczyła w kolonii letniej, zorganizowanej wspólnie przez Ośrodek Pomocy Społecznej w Kórniku oraz Kórnickie Towarzystwo Pomocy Społecznej. Wakacyjny wypoczynek zaplanowano dla nich w Polanicy Zdrój - miasteczku uzdrowiskowym, leżącym w Kotlinie Kłodzkiej, w województwie dolnośląskim, w powiecie kłodzkim.
       Miejscowość ta położona jest w dolinie Bystrzycy Dusznickiej u podnóża masywu Piekielnej Góry (południowo-wschodni kraniec Gór Stołowych), a południowa część miasta (dzielnica Sokołówka) na zboczach Gór Bystrzyckich w pobliżu Kamiennej Góry.
Wspominając tę kolonię nie sposób, by nie poleciały ŁZY:
Było ciepłe lato, choć czasem padało.
Dużo dzieci się śmiało i mało się spało.
Tak zaczęła się wakacyjna przygoda.
Nie zdołała popsuć jej niemrawa pogoda.
Zachwyceni pięknymi wokół górami.
Chodzili długimi, leśnymi ścieżkami.
Tak mijały dni, lecz rozstania nadszedł czas.
Warty wspomnień był to jednak okres dla nas.

       Kadrę, która przez 12 dni pełniła pieczę nad kolonistami stanowili: kierownik Leszek Leżański oraz opiekunowie: Irena Żyto, Natalia Gregor i Karol Niemier. Za bezpieczne przejazdy autokarem odpowiedzialny był kierowca Kazimierz Kmieć. Obecna z nami była także dyrektor OPS w Kórniku Bożena Kiełtyka. Miłą niespodzianką były też odwiedziny przewodniczącej KTPS Krystyny Janickiej.
       W czasie całego pobytu gościliśmy w progach domu wczasowego "Storczyk II", skąd bardzo blisko mieliśmy do Parku Zdrojowego, Ogrodu Rododendronów i Pijalni Wód Mineralnych, które to miejsca bardzo prędko odwiedziliśmy. W pobliskim lesie grasował natomiast niedźwiedź polarny. Na szczęście betonowa bestia przemiłych gości z Kórnika nie zamierzała atakować. Liczący już 101 lat sympatyczny niedźwiadek stanowił znak zasięgu lądolodu skandynawskiego na Ziemi Kłodzkiej.
       Choć Polanica jest miejscem niezwykle urokliwym postanowiliśmy zbadać także stopień uroku miejscowości leżących w jej bliskim otoczeniu. W tym celu odbyliśmy szereg wycieczek autokarowych. Zwiedziliśmy więc Wambierzyce, a także Kłodzko, Lądek, Duszniki i Kudowę, gdzie mieliśmy okazję porównać parki zdrojowe oraz pijalnie wód mineralnych z tymi znajdującymi się w Polanicy. W Nowej Rudzie koloniści po nałożeniu kasków przeobrazili się w górników, pracujących w kopalni. W Szczytnej z kolei odwiedziliśmy pracowników Huty Szkła "Sudety", by zobaczyć jak wygląda proces produkcji kryształów. W Czeskiej miejscowości Náchod zwiedziliśmy renesansowy zamek z ogrodem francuskim, ale znacznie większym zainteresowaniem cieszył się podczas tej wycieczki przygraniczny sklepik, gdzie można było kupić takie pamiątki jak lentilki czy czekolada studencka...
       Aby nie eksploatować zbytnio pana Kazia odbywaliśmy też wycieczki piesze. Na własnych nogach doszliśmy na wzniesienie Szczytnik, 589 m n.p.m. Tam też zaparło nam dech w piersiach, gdy z tarasu widokowego ujrzeliśmy rozpościerającą się cudowną panoramę gór i Obniżenia Dusznickiego. Zobaczyliśmy też wspaniały neogotycki zamek z XIX wieku, zbudowany na wzór średniowiecznego zamku obronnego. Drugą pieszą wędrówkę odbyliśmy natomiast do Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Polanicy. Do celu prowadziły nas czerwone serduszka i jak się okazało podążanie za głosem serca wyszło nam na dobre. W nagrodę mieliśmy możliwość obejrzenia różnych wyrobów rękodzielniczych, rzeźb, tkanin, ozdób, przedmiotów kultowych, które pochodziły z takich egzotycznych krajów jak Polinezja Francuska, Peru, Kongo i Zair. Zostały one przywiezione przez zakonników i tworzą wystawę prezentowaną w zabudowaniach klasztornych Zgromadzenia Misyjnego "Christus Rex".
       Poza wycieczkami mieliśmy szereg innych ciekawych zajęć. Nie brakowało nam sportu i rekreacji. Kilkukrotnie wizytowaliśmy salkę fitness, wyposażoną w elementy siłowni - było to więc miejsce, gdzie głównie chłopcy dawali upust swojej energii i formowali kształt swoich mięśni - tak, by jeszcze bardziej podobać się swoim koleżankom. Pod okiem niedźwiadka pokonywaliśmy leśne tory przeszkód z maską gazową na twarzy, przez co niektórzy zbaczali nieco z trasy i zaliczali przydrożne jeżyny... Ćwiczyliśmy też celność oka z wiatrówką w rękach. Najlepszym strzelcem okazała się sensacyjnie dziewczyna, a była nią Róża. Na obiektach pobliskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji toczyliśmy emocjonujące mecze piłkarskie i siatkarskie. Dzień Sportu pozwolił wyłonić najsprawniejszych kolonistów. Najszybciej dystans jednego okrążenia wokół boiska pokonali Klaudia i Adrian. W podbijaniu piłeczki do tenisa stołowego mistrzami okazali się Żaneta i Mateusz. Do kosza najcelniej rzucali Marta i Kuba, a przez skakankę najsprawniej przeskakiwali Patrycja i Marcin. Po podliczeniu punktów uzyskanych we wszystkich konkurencjach tytuł najsprawniejszych kolonistów i mistrzowskie puchary trafiły w ręce Klaudii i Kuby. W rywalizacji międzykolonijnej, która przysporzyła mnóstwo emocji okazaliśmy się lepsi od innej kolonii w sztafecie 4x400 m. Do zwycięstwa gminę Kórnik poprowadzili Kuba, Artur, Marcin i Adrian. Szansę do wykazania się mieli także pływacy, bowiem jednego dnia udaliśmy się do Aqua Centrum w miejscowości Nowa Ruda-Słupiec.
       Koloniści brali udział także w wielu konkursach pozasportowych. Codziennie po śniadaniu komisja czystości oceniała stopień porządków we wszystkich pokojach. Od sprzątania i obcowania z odkurzaczem nie było więc wakacji. Konkurs wiedzy o regionie nieoczekiwanie wygrała dwójka chłopców: Robert i Mateusz, którzy okazali się minimalnie lepsi od Angeliki i Klaudii. W konkursie literackim zwyciężyła Alicja, która najładniej opisała jeden dzień z życia kolonisty, a w konkursie plastycznym pierwsze miejsce w zgodnej opinii wszystkich uczestników kolonii przyznano Marysi.
       Najbardziej wyczekiwane były chyba jednak wieczory, na które zaplanowane były dyskoteki. Pierwsza potańcówka odbyła się w lokalnym klubie "Colombina". Następne, organizowane przez Roberta, Marcina i Adriana toczyły się już na parkiecie, usytuowanym na parterze "Storczyka II".
       Przedostatniego dnia odbyło się podsumowanie kolonii, na którym wręczono pamiątkowe dyplomy i upominki, a następnie rozpalono pożegnalne ognisko, na którym poszczególne grupy zaprezentowały specjalny program artystyczny, do którego intensywnie się przygotowywały dzień wcześniej. Grupa I podsumowała dwa tygodnie naszego pobytu układając wesołą piosenkę. Grupa II zademonstrowała teatralne przedstawienie pt. "Harry Portier i Kolonia Zagłady". Grupa III wywołała uśmiech na naszych twarzach parodiując znane teleturnieje.
       Żal było opuszczać Polanicę. Podobnego zdania były chmury, z których tuż po naszym wejściu do autokaru polały się łzy deszczu. 12 dni minęło błyskawicznie, każdy jednak wrócił do domu z workiem wspomnień, których odświeżenie na pewno wywoła uśmiech na twarzy każdego kolonisty.

Wakacje pełne wrażeń były możliwe dzięki wielu ludziom dobrej woli, a także dzięki wszystkim ofiarodawcom, sponsorom oraz podatnikom, którym organizatorzy kolonii składają bardzo serdeczne PODZIĘKOWANIA!!!

Karol Niemier